14 sty 2020

Rower gravelowy czy przełajowy? Jakie różnice? Który lepszy?

Na pierwszy rzut oka mogą wyglądać podobnie, ale to tylko pozory. Co różni rower gravelowy od przełajowego, jeśli chodzi o geometrię ramy i zachowanie na trasie? Który z nich sprawdzi się lepiej w konkretnych warunkach? Na te i inne pytania odpowiada bikemag.hu.

Czołowy węgierski portal rowerowy bikemag.hu dokonał szczegółowego porównania roweru gravelowego i przełajowego. Zestawiając Meridę Silex 600 i Mission CX 600, postarał się wskazać nie tylko różnice w budowie rowerów, ale także to, jak wpływają one na jazdę w konkretnych warunkach. Z oryginalnym materiałem można zapoznać się tutaj. Poniżej przedstawiamy obszerne fragmenty tłumaczenia.

"Gravel vs. przełaj. Oba rowery mają podobną kierownicę, opony i hydrauliczne hamulce tarczowe. Z daleka też wyglądają dość podobnie. Który jest lepszy na szutry, nieutwardzone drogi i błoto? Czy któryś z nich poradzi sobie wszędzie? Który jest lepszy dla tych, którzy się ścigają, a który lepszy na wyprawy? Ten artykuł to próba odpowiedzi na te i wiele innych pytań.

[…] Połączenie kierownicy typu »baranek« ze stosunkowo wąskimi oponami z klockami sprawia, że wielu rowerzystów ma problem z rozpoznaniem dokładnych różnic między tymi dwiema odrębnymi kategoriami. Nawet ekspertom jest czasem trudno stwierdzić, z którą z nich mają do czynienia. Co więcej, jest wielu producentów, którzy oferują zarówno gravele, jak i przełajówki, ale – prawdopodobnie ze względu na oszczędność czy lenistwo – stosują w nich tę samą ramę. Jeden z rowerów nie będzie w takim przypadku wierny swoim korzeniom albo nie będzie im wierny żaden z nich, jeśli projekt jest złym połączeniem obu kategorii.

W rzeczywistości różnica między tymi dwiema kategoriami jest wyraźna. Choć na pierwszy rzut oka mogą one się wydawać podobne, geometria ramy zawsze mówi nam, z którym mamy do czynienia. W tym artykule pokażemy wyraźne różnice między tymi dwoma typami rowerów, wymienimy cele, którym podporządkowano oba projekty, i określimy, w jakim zastosowaniu każdy z tych rowerów sprawdzi się najlepiej (i najgorzej). Sprawdziliśmy je oba, jeden obok drugiego, w różnych warunkach, w różnych terenie […]

Cele projektowe obu rowerów nie były mi obce, znałem najważniejsze różnice między Sileksem i Mission CX w teorii, ale pojeżdżenie nimi w różnych warunkach, z nieco innym zestawem komponentów, dało mi dużo większą wiedzę. Solidnie przetestowałem oba rowery: w typowym przełajowy, gravelowym, szosowym i górskim terenie […].

Zacznijmy jednak od teorii! Rowery gravelowe – takie jak Merida Silex – zostały pierwotnie stworzone, by pozwolić szosowcom zjechać w teren. Dzięki zniesieniu przymusu jazdy na szosie, rowery gravelowe pozwalają odkrywać i doświadczać przyjemności i wyzwań nieutwardzonych i leśnych dróg. Na przykład, jeśli jedziesz w Alpach szosą i widzisz, że droga przechodzi w szutrową w stronę gór, z gravelem nie masz powodów, żeby zawracać, gdy asfalt się skończy.

Kolejną ważną cechą rowerów gravelowych jest możliwość założenia bagażu do specjalnych rowerowych toreb. Zwykle rowery te mają punkty mocowania dla bagażnika z przodu i z tyłu, a także na torby na widelcu. Dzięki temu można z gravelem wybrać się na krótszą wycieczkę czy wielodniową wyprawę. Geometria ramy rowerów gravelowych także ma ułatwić ich wyprawowe wykorzystanie.

Trzecim najważniejszym elementem jest zdolność do jazdy bardziej wymagającymi trasami w terenie, ścieżkami, które normalnie pokonywałbyś na swoim hardtailu MTB XC. Widać to w geometrii ramy, która pozwala założyć szersze opony i ma dodatkowo prześwit na błoto. Moglibyśmy więc równie dobrze opisać rower gravelowy jako trekkingowy rower z szosową kierownicą, dający możliwość stosunkowo szybkiej jazdy dobrej jakości drogami, a także drogami w terenie, jeśli nie są ekstremalnie trudne. Rowery gravelowe nie zostały wymyślone do ścigania (choć szczególnie w USA jest coraz więcej wyścigów dla nich), a raczej do rekreacji i zabawy, dlatego komfort i stabilność były fundamentami, jeśli chodzi o cele projektowe dla nich.

Rowery przełajowe, takie jak Merida Mission CX, są generalnie zoptymalizowane pod kątem ścigania czy przynajmniej rywalizacji, nie trzeba chyba pisać jakiej. Aby dobrze sobie radzić w wyścigu przełajowym, potrzebujesz roweru efektywnego i sztywnego, z szybkim prowadzeniem. Komfort nie jest  tu najważniejszy, ponieważ wyścigi rzadko trwają dłużej niż godzinę, a niskie temperatury zimą nie sprzyjają dłuższym przejażdżkom.

GIF na początku artykułu ma pokazać różnicę między Sileksem a Mission CX, czas je porównać.

Długość i projekt sztycy mogą bardzo wpłynąć na komfort. Oczywiście krótsza rura ramy wymaga bardziej wystającej sztycy, która będzie się zginać, działając jak długa dźwignia. Silex w rozmiarze M ma 50-cm rurę podsiodłową, w Mission CX ma ona 53 cm. Ponadto, miejsce, w którym górna rura i górne rury tylnego trójkąta łączą się z rurą podsiodłową, znajduje się niżej w Sileksie, co dodatkowo sprzyja funkcji sztycy jako dźwigni. Zwiększa to komfort nieznacznym kosztem efektywności jazdy.

Zostając przy tyle roweru, przyjrzyjmy się rurom. Widać wyraźnie, że Silex ma je wygięte w kształcie litery S, a mission CX zupełnie proste. Zakrzywione rury zapewniają lepszą ochronę przed nierównościami terenu. Wstrząsy są tłumione na tyle, na ile pozwala sztywna konstrukcja. Dolne rury tylnego trójkąta mają w Sileksie 430 mm, w Mission CX 7 mm mniej. Dłuższa budowa też sprzyja lepszemu pochłanianiu drgań, większemu komfortowi i giętkości. Długość tyłu ma również wpływ na kontrolę nad rowerem, dzięki czemu Silex prowadzi się stabilniej. Muszę jednak dodać, że różnica w prowadzeniu i komforcie między Sileksem a Mission CX to nie dzień i noc. Podobna różnica może być osiągnięta przez obniżenie ciśnienia w oponach czy założenie nieco szerszych opon.

Różnicę wysokości główki ramy i wysokości kierownicy wychwyci nawet laik. Główka ramy w Sileksie jest niema dwukrotnie wyższa niż w Mission CX (200 mm vs. 125 mm), co znacznie podnosi kierownicę. Efektem tego jest dużo bardziej wyprostowana pozycja na Sileksie niż na przełajówce. Mission CX pozwala przyjąć mniej więcej typową szosową pozycję. Na rowerze gravelowym mogliśmy przyjąć taką pozycję jak na naszych trekkingowych czy górskich rowerach, co nie tylko daje większy komfort – zwłaszcza na długich przejażdżkach – ale też większą pewność podczas jazdy w wymagającym terenie. Z krótkim mostkiem spotykanym w gravelach kierownica jest nie tylko wyżej, ale też bliżej rowerzysty. Górna rura w Sileksie ma 579 mm, a w Mission CX tylko 550 mm, ale drugi z nich ma 20 mm dłuższy kokpit – odległość od czubka siodełka do kierownicy.

Z lewej geometria aluminiowej ramy Silex Lite, z prawej Mission CX Lite

Teraz sprawdźmy różnice w geometrii ramy: bazę kół, kąty rur i wysokość suportu. Baza kół dłuższa o 44 mm w Sileksie znacznie poprawia stabilność przy wysokich prędkościach, czyniąc go rowerem odpowiednim na całodniowe gravelowe przygody czy górskie wyprawy z pełnym ładunkiem. Silex ma także o 7 mm wyżej niż Mission CX położony środek suportu (75 mm vs. 68 mm). Efektywnie obniża to środek ciężkości, dodatkowo zwiększając stabilność w zakrętach. Jedynym minusem niżej umiejscowionych pedałów może być przypadkowe uderzenie w przeszkodę na trasie. Z pewnością nie byłoby to mile widziane na przełajowym wyścigu. Inny jest też kąt główki ramy, w Sileksie 71 stopni w rozmiarze M, w Mission CX o 0,75 stopnia więcej, co nie jest bez znaczenia.

Dodatkowo, rama Sileksa może zmieścić nawet ogumienie 27,5” x 2,0. To naprawdę szeroka opona, która uczyni rower gotowym do starcia z poważnymi wyzwaniami w terenie. Sprzyja także wyprawom z pełnym ładunkiem, gdy nie trzeba się będzie obawiać »złapania gumy« na nieutwardzonych czy spękanych drogach. Jeśli chodzi o wyprawy, do Sileksa można przymocować bagażnik z przodu i z tyłu, a także dodatkowe mniejsze przedmioty. Mission CX ma tylko mocowania na błotniki, pomocne, jeśli chciałbyś dojeżdżać na tym rowerze do pracy. Nie można jednak wybrać się na tej przełajówce na wielodniową wyprawę. Silex może mieć na sobie trzy koszyki na bidon (mocowanie trzeciego znajduje się pod dolną rurą), Mission CX dwa. Niektóre przełajówki mają tylko jedno mocowanie na koszyk albo żadnego!

Po całej tej teorii dotarliśmy do jazdy testowej, to chyba ciekawsze dla czytelników niż kąty ramy i długości rur. Jak wcześniej wspomniałem, oba rowery testowałem na nieutwardzonych/szutrowych drogach, trasie przełajowej, drogach asfaltowych i różnych ścieżkach MTB. Starałem się nie brać pod uwagę opon, ponieważ każdy rower miał inny bieżnik i nominalną szerokość. Mission CX miał 33-mm opony z klockami przeznaczone do jazdy przełajowej, a Silex opony z delikatnym bieżnikiem z  małymi bocznymi klockami i zupełnie gładką środkową linią.

Na szczęście zestawy kół tych rowerów są w 100% kompatybilne z każdą z ram, więc mogłem wykorzystywać te koła, które chciałem. Oczywiście zawsze wybierałem opony, które były najodpowiedniejsze dla danego terenu i warunków, na przykład korzystałem z opon z delikatnym bieżnikiem na twarde nawierzchnie, a opon z klockami na ścieżki, zmniejszając ich zużycie i zwiększając trakcję. Sprawdźmy, jak te rowery jeździły!

Testowa jazda #1

Szutry, na których oba rowery jechały na oponach z gładkim bieżnikiem z Sileksa.

Nic dziwnego, że Silex dobrze się toczy przyzwoitymi nieutwardzonymi czy szutrowymi drogami, jak nazwałaby je branża rowerowa. Bardzo stabilnie zachowuje się w zakrętach i daje niesamowitą pewność. Nie wymaga przy tym wielkiego wysiłku od rowerzysty. Opony dobrze trzymają w zakrętach i mają w nich dobrą trakcję mimo nieznacznego bieżnika. Małe kamyczki czy nierówności drogi nie mają większego wpływu na komfort i łatwo można utrzymać wysoką prędkość. Mógłbym spędzić cały dzień, jeżdżąc Sileksem takimi drogami i chyba dość jasne jest, że projektanci tworzyli ten rower z myślą o takiej jeździe.

Mission CX ma dużo szybsze prowadzenie, co dodało jeździe pewnej zwinności, kosztem paru nerwowych chwil na takich drogach. Waga rowerzysty jest na nim przesunięta bardziej do przodu, więc także z tego powodu można mieć chwilami gorszą trakcję i wylecieć z zakrętu. Ponieważ sporo czasu spędzam na szosówkach, łatwiej było mi dostosować się do takiego prowadzenia. Wolę zwinne i precyzyjne prowadzenie niż manewrowanie jak czołgiem. Mission CX jest bez wątpienia szybszy niż Silex, zwłaszcza gdy przyspieszasz, wychodząc z zakrętu, czy wspinasz się na podjazdach. Najgorzej było na kamienistych ścieżkach, na których mocno mnie wytrzęsło. To chyba zasługa krótkiego tyłu i prostych tylnych rur. Być może bardziej giętka sztyca i inna kierownica częściowo rozwiązałyby problem.

Testowa jazda #2

Przełajowa trasa, na której oba rowery jechały na przełajowych oponach z Mission CX.

Silex jest nieco mułowaty na typowej przełajowej trasie i nie przepada za ciasnymi zakrętami, podstawą przełajów. Trudno prowadzić rower w takich warunkach, gdy wydaje się, że chce on zapomnieć o swoim tylnym kole. Gdy tylko droga się prostuje, Silex wraca do swojego normalnego oblicza. Wysoka kierownica zmuszała mnie do użycia dolnego chwytu, inaczej czułem, jak wiatr blokował moje wysiłki.

Mission CX w takim terenie jedzie dużo lepiej, co nie powinno nikogo zaskoczyć. Nie ważne, jak ciasne są zakręty, łatwo manewrować w nich rowerem, a przyspieszenie przy wyjściu z zakrętu jest zawsze lepsze niż w Sileksie. Kierownica ma niską wyścigową pozycję, więc tylko naciskam na pedały i przemykam przez trasę z wielką radością.

Testowa jazda #3

Szosa z oponami Sileksa.

Jak powiedział mój kolega, wysoka kierownica Sileksa będzie najlepsza dla twojego dziadka. Jest położona naprawdę wysoko. A jednak prędkość na Sileksie nie jest zła, szczególnie w dolnym chwycie. Dla wielu, którzy przesiadają się na ten rower z górala, relatywnie niższa prędkość Sileksa nie będzie oczywista. Można to zauważyć tylko wtedy, gdy przesiadasz się z typowej szosówki, wtedy bardziej dostrzegalne jest też bardziej ospałe prowadzenie. Przez 90% czasu jechałem w dolnym chwycie, a przez resztę czasu kładłem ramiona na kierownicy jak w czasówce.

Mission CX przypomina szosówkę, gdy jedzie twardymi drogami. Wysokość kierownicy może być ustawiona tak, by naśladowała Twoją szosową pozycję i poza szerszymi oponami nie ma większych różnic we wrażeniach z jazdy i szybkości. Drobny bieżnik na bokach opon może ograniczać to, jak bardzo można położyć rower w zakrętach. Szosowcy docenią znajome prowadzenie i pozycję ciała, więc wyposażony w błotniki Mission CX może być idealnym rowerem do zimowych treningów. Jedyną negatywną kwestią jest zauważalna sztywność ramy, która przekazuje wibracje z drogi bardziej niż nowoczesne rowery szosowe.

Testowa jazda #4

Ścieżki MTB z oponami Mission CX.

Widząc, jak wiele osób bawi się gravelami w trudnym terenie, zabrałem Sileksa na dość wymagające ścieżki MTB. Choć rower ten nie został zaprojektowany do takiej jazdy, udało mi się przeprowadzić mój zwykły trening MTB na tym rowerze, co, uwierzcie mi, było nie lada wyczynem! Miałem na Sileksie najlepszy czas przejazdu z domu do ścieżek, a całkowity czas jazdy moimi trasami był taki sam jak na moim rowerze MTB XC. Zyskiwałem na brukowanych drogach i podjazdach na drogach gruntowych, na zjazdach miałem niższe tempo. Silex jest w swoim żywiole najbardziej na drogach pożarowych (można je nazwać szutrowymi). Jest na nich nie tylko szybki, ale też znakomicie na nich jedzie.

Zjazdy na tych drogach są trudniejsze, wymagają zwracania uwagi na trakcję. Rower gravelowy w żadnym wypadku nie jest rowerem górskim, zwłaszcza, że brakuje mu jakiegokolwiek aktywnego zawieszenia. Gdy pojeździłem trochę Sileksem, zacząłem doceniać nowoczesną technologię zawieszenia […].

W tego typu jeżdżeniu na rowerze gravelowym pomaga pozycja ciała, a dolny chwyt sprawia, że jest ona szybka i pewna. Dość łatwo można eż na Sileksie przenosić ciężar ciała do przodu i do tyłu, prawie jak na rowerze górskim. Mniejszy ciężar spoczywa na dłoniach, co zwiększa komfort na trudnych ścieżkach. Jeśli chodzi o wybór opon, klocki CX są wyraźnie lepsze w takich warunkach. Tylko raz próbowałem jeździć na »slickach« i ślizgałem sięw lewo i prawo. Obiecałem sobie, że nigdy więcej. Koniec końców, ścieżki na gravelu to wyzwanie, ale nie »mission impossible«.

Mission CX nawet szybciej dojechał do ścieżek, dobrze radził sobie pod górę także na przyzwoitej jakości drogach gruntowych. Tam jednak kończyła się zabawa na tym skądinąd znakomitym rowerze przełajowym. Gdy tylko górska ścieżka zaczęła się zwracać w dół, marzyłem, żeby przynajmniej jechać na Sileksie. Na kamienistych ścieżkach było ciężko, niska pozycja kierownicy, która była świetna na bruku i przełajowej trasie, tutaj zdecydowanie nie pomagała. Zwinne prowadzenie sprawiało problemy przy wyższych prędkościach na kamieniach, jechałem więc bardzo wolno. W istocie dokończyłem trening w gorszym czasie niż na Sileksie. Przełajówka to nie jest rower, który wybrałbym na moje ścieżkowe jeżdżenie.

Gdzie jeździć tymi rowerami? Który jest wszechstronniejszy?

Każdy rower najlepiej radzi sobie w warunkach, do których został stworzony. Silex uwielbia szybkie drogi gruntowe, połyka kilometry jak powietrze i zapewnia świetny komfort na długich przejażdżkach. Dodatkowo możesz założyć na nim wiele bagaży na wyprawę. Wszystkim, którzy lubią przygody, daje możliwość zmierzenia się z wymagającymi ścieżkami. Polecałbym ten rower głownie tym, którzy mają za sobą doświadczenie z MTB i chcieliby czegoś szybszego, bez zmuszania siebie do szosowej geometrii. Poradzi sobie niemal z każdą trasą, na jaką go zabierzesz.

Rower przełajowy dużo bardziej przypomina rower szosowy przystosowany do wyścigów przełajowych. Z pewnością może też służyć do zimowych treningów czy nawet dojazdów do pracy. Jeśli chcesz jeździć szutrowymi drogami i wolisz szybsze prowadzenie, Mission CX może być alternatywą do gravela. Jeśli jednak kiedykolwiek chciałbyś się wybrać na rowerową wyprawę, powinieneś skierować swój wzrok w stronę gravela.

Zadałem sobie pytanie, który rower ja kupiłbym do mojego stylu jazdy. Ponieważ mam już bardzo dobry rower górski i rower szosowy i preferuję szybkie prowadzenie tego drugiego, jak nietrudno się domyślić, wybrałbym Mission CX zamiast Sileksa. Byłoby miło mieć pozycję ciała jak na pierwszym z nich i jego prowadzenie oraz komfort drugiego, ale takie połączenia – ze względu na prawa fizyki – nie istnieje. Wymieniłbym więc po prostu opony w Mission CX na coś szerszego, dokupił giętką karbonową sztycę, inną kierownicę i uczynił ten rower nieco wszechstronniejszym".

Źródło materiału, w tym zdjęć: http://bikemag.hu/english/gravel-vs-cyclocross-what-separates-the-two.

Dziękujemy portalowi bikemag.hu za udostępnienie zdjęć do artykułu.

***

Zobacz wszystkie modele Silex z kolekcji 2020 tutaj.

Zobacz wszystkie modele Mission CX z kolekcji 2020 tutaj.

Czytaj także

Rowery gravelowe: Merida Silex 700 wśród najlepszych

Silex vs Silex+: bikeWorld.pl ocenia modele na 2020

Silex 200 w teście "bikeBoardu": rower jak scyzoryk

Rower przełajowy Merida Mission CX 7000 w teście bikeworld.pl: nie tylko na wyścigi

Ruszaj na przełaj! Poznaj 7 powodów, dla których spróbować

10 powodów, by wybrać rower przełajowy [video]