01.08.2019

One-Sixty 600 - więcej niż świetny wg "bikeBoardu"

"One-Sixty daje masę frajdy z jazdy i nie boi się żadnego terenu. Jest posłuszna i stabilna, co ucieszy nowicjusza, ale też zadowoli wymiatacza w bikeparku" - pisze "bikeBoard" o One-Sixty 600. Rower otrzymał ocenę 5,3 na 6. "Meridę prowadzi się znakomicie" - czytamy.

Rowery enduro Merida zyskują coraz większą popularność. Czy zasłużoną? Jeden z modeli One-Sixty sprawdził Szymon Janik z "bikeBoardu". Test wersji 600 ukazał się w wydaniu 7/2019 magazynu, poniżej przedstawiamy jego pełną treść.

"Zwrotność do szcześcianu

Model ten objeżdżaliśmy trzy lata temu przy okazji jego premiery. Idea endurówki w narracji firmy Merida bardzo do nas wtedy przemówiła. Teraz, kiedy w końcu dorwaliśmy One-Sixty na dłużej, mogliśmy sprawdzić, czy trzyletni projekt jest nadal aktualny.

Pozycja za kierownicą nie nadwyręża pleców, a Merida w obliczu podjazdu sprawia wrażenie dość wyluzowanej. Choć jest całkiem dynamicznym rowerem, to wdrapywanie się na kolejne metry przewyższenia najlepiej realizować raczej w spokojnym i równym tempie. Dość czułe zawieszenie zniechęca do agresywnych ruchów korbą, te będą jednak konieczne przy poważniejszych stromiznach. Ciężar ciała zwraca się bardziej ku tylnemu kołu, co pomaga w manualach, ale utrudnia okiełznanie przyczepności przedniej opony. Leniwy charakter doskonale pasuje do roweru o takiej wartości skoku zawieszenia i według nas próby usportowienia mogłyby popsuć cały projekt.

Po dostaniu się na szczyt pozostaje już tylko obniżyć sztycę, która ma zdecydowanie za mało skoku, i pomknąć w dół. Sytuacja zmienia się diametralnie, bo zwlekając się z wygodnego siodełka, pozycja staje się wręcz agresywna. Merida na długość może konkurować z rowerami na kołach 29”, co tłumaczy fantastyczną stabilność przy większych prędkościach. Z drugiej strony, dzięki mniejszym kołom pozwala szybko i precyzyjnie zainicjować skręt. Przeskakiwanie z bandy w bandę jest cudowne, a nad bezpieczeństwem takich manewrów czuwają świetne opony. Obawa przez pokaźnymi przeszkodami, takimi jak kamienie czy korzenie, jest bezpodstawna z uwagi na pokłady mięsistego skoku zawieszenia. Charakter zawieszenia kieruje One-Sixty bardziej w stronę zabawy niż urywania sekund na Stravie.

Dzięki samej sprężystości można wybić się praktycznie z byle czego i przelecieć nad mało interesującą sekcją ścieżki, wykonując przy okazji wiele imponujących sztuczek. Rower za sprawą 170 mm skoku dobrze spisuje się także na stromych i trudnych technicznie ścieżkach. Mając na uwadze stabilność i łatwość zmiany kierunku jazdy, uznajemy, że to najlepsze warunki dla roweru Merida.

Geometria

Choć długość ramy w tym rozmiarze zakrawa na żart, to na rowerze Merida siedzi się komfortowo. Wysoka kierownica ma w tym swój udział. Duża wartość kąta główki poprawia skrętność, a pokaźna baza kół i tak załatwia sprawę stabilności. Mimo agresywnego kąta podsiodłowego Merida pozostaje spokojna na podjazdach. Dość długi tylny trójkąt lekko przesuwa środek ciężkości do przodu, ale rower wciąż potrafi zaskoczyć przyczepnością na stromiznach.

Sztywności

Zwartość przodu promuje manewrowanie pod silnymi przeciążeniami, w tym Merida naprawdę błyszczy. Parametr sztywności bocznej wahacza na tle przeciwników nie wygląda rewelacyjnie, ale obiektywnie rzecz biorąc ani w trakcie napędzania, ani kierowania w ciasnych zakrętach One-Sixty nie brak niczego. Czytelne są wyniki badania sztywności kół. To dzięki nim prowadzenie w ciasnych nawrotach to drugie imię One-Sixty.

Masy

Na tle konkurencji rower wypadł nieźle. Koła dość łatwo rozpędzić, gorzej z utrzymaniem zadanej prędkości. Za konkurencję uznaliśmy rowery o skoku 160 mm i 150 mm, więc czteroprocentowe odstępstwo od średniej przez nich to komplement dla maszyny Merida.

Osprzęt

Wersja 600 to najtańszy wariant oferowany przez polskiego dystrybutora i została skompletowana bezbłędnie. Pozostałe dwa modele są równie interesujące i niewiele droższe. Rama sprawia wrażenie dość pancernej, podobnie sprawa ma się z kołami. One-Sixty nie boi się nawet łupania w bikeparku. Hamulce to dość ciekawy model, nieprzypisany do żadnej z grup Shimano, jednak jego możliwości okazały się imponujące. Wyposażone w ServoWave i czterotłoczkowe zaciski generują zadowalającą moc, a modulacja nie ustępuje znanej z modelu XT.

Sztyca o skoku 125 mm w rozmiarze L to nieporozumienie. Przy tym skoku powinna mieć co najmniej 150 mm, żeby opuszczenie było proporcjonalne do długości nogi użytkownika. Kokpit sygnowany logotypem Merida jest wygodny i gruby na 35 mm – okazał się sztywny i precyzyjny, ale bez uprzykrzania jazdy pod wpływem wibracji.

Podsumowanie

Choć świat enduro zwraca się w stronę kół 29”, to projekt firmy Merida na kołach 27,5” dzielnie broni idei tej średnicy koła. One-Sixty daje masę frajdy z jazdy i nie boi się żadnego terenu. Jest posłuszna i stabilna, co ucieszy nowicjusza, ale też zadowoli wymiatacza w bikeparku. Sensowny dobór komponentów nagradzamy w kategorii budowa, choć pamiętajmy o wpadce ze zbyt mało opuszczającą się sztycą. Meridę prowadzi się wyśmienicie, za co należy się ponadprzeciętna punktacja. Charakter zawieszenia jest zgrany z ideą roweru w 100%, co również zasługuje na wyróżnienie. To godna konkurencja dla rowerów pokroju Reigna, a nawet Torque.Oceny

Budowa – 5
Prowadzenie – 5,5
Amortyzacja – 5,5
Ocena ogólna – 5,3
(1 - zły, 2 - taki sobie, 3 - fajny, 4 - udany, 5 - świetny, 6 - arcydzieło)
 
+ dobór komponentów
+ dobrze się prowadzi
+ świetne zawieszenie
+/- ospały na podjazdach
- mały skok sztycy".

 

Zobacz szczegóły wszystkich modeli ONE-SIXTY z kolekcji 2020 tutaj.